Bartek mówił: coś się ze mną dzieje. "Znalazłam go w pracowni. Wezwałam pogotowie, ale wiedziałam, co widzę"
Bartek miał wszystko, czego wielu mogłoby mu pozazdrościć: kochającą żonę, dwie córeczki, dom i stabilną pracę. Z zewnątrz wyglądało to jak przepis na idealne życie.
Komentarze