Marcin Najman wyłożył karty na stół w sprawie pieniędzy. "Nie oszukujmy się"
— Podchodzę i otwieram drzwi. A tam pięć luf wycelowanych we mnie! — powiedział Marcin Najman, wspominając incydent, do którego doszło po gali z udziałem prezydenta.
— Podchodzę i otwieram drzwi. A tam pięć luf wycelowanych we mnie! — powiedział Marcin Najman, wspominając incydent, do którego doszło po gali z udziałem prezydenta.
Komentarze