Dwanaście zdjęć, tysiące historii. Trudno się rozstać z „Kroniką”
Najpierw była ciemnia, klisze i dwanaście zdjęć na jednym filmie. Potem przyszły komputery, internet i aparaty, którymi można było zrobić tysiąc ujęć w ciągu jednego dnia.
Najpierw była ciemnia, klisze i dwanaście zdjęć na jednym filmie. Potem przyszły komputery, internet i aparaty, którymi można było zrobić tysiąc ujęć w ciągu jednego dnia.
Komentarze