Morderstwo w zielonym Polonezie. Ostatni telefon Ewy mrozi krew w żyłach
Miał to być zwykły czerwcowy poniedziałek w małej Cieszynie pod Strzyżowem. Ewa obudziła dzieci, zrobiła im kanapki do szkoły i pożegnała w drzwiach.
Miał to być zwykły czerwcowy poniedziałek w małej Cieszynie pod Strzyżowem. Ewa obudziła dzieci, zrobiła im kanapki do szkoły i pożegnała w drzwiach.
Komentarze