Kiedyś trzeba. I w końcu zabrałam się za coś czego naprawdę nie lubię. Mycia lodówki i rozmrażania zamrażalnika. Cóż kiedyś trzeba.
home.blog
Najnowsze znaleziska z serwisu home.blog. Pełne artykuły przeczytasz u źródła.
Aż do tej pory miałam domowe zajęcia. Od rana, bo zaczęłam po śniadaniu. Od telefonów.
Wczoraj jak pisałam miałam pierwsze zajęcia pilatesu. O 9.45. Autobus mam spod domu pod sam Dom Kultury w którym to te zajęcia są.
Wyszedł mi tasiemcowy tytuł wpisu, ale te refleksje opadły mnie kiedy zgodnie z planem pojechałam na zakupy do Galerii Katowickiej przy dworcu.
Parafrazując słowa piosenki. Wczoraj podawali, że dziś ostatni co prawda, ale piękny słoneczny dzień.
Co prawda z datą nie ma problemów, ale już z dniem tygodnia tak. I pewnie nie mnie jednej wydaje się, że dziś jest poniedziałek.😀.
I dobrze, że wczoraj jednak do Skansenu się wybrałam. Bo prognoza pogody niestety się sprawdziła i za oknem listopadowo. Czyli mgliście i zimno.
Słownie trzy przystanki autobusowe spod domu jest Skansen w Parku Śląskim. No może trzeba jeszcze kawałek dojść, ale nie jest to daleko.
Żeby jednak się zaczął poprzedni musiał się skończyć. Przez przypadek trafiłam szukając czegoś na YouTube na film lekki, łatwy i przyjemny, a nawet…
Czasem mam takie spacery po Chorzowie, który okazuje się nie zawsze mi znany. A nic na to nie wskazywało.
Genow podobno się nie oszuka. Zaczynam rozumieć moją mamę i jej ku mojemu zdziwieniu powrotów do czytania polskiej klasyki.
Czyli dzisiejsza ” pogodynka”. U mnie tak: Deszcz i chłodno. Jednak prognozy na resztę tygodnia są optymistyczne.
Miałam wrażenie dzisiaj, że ten psikus jaki sprawił nam listopad, to była zamiana z październikiem.
Zacznę może od wczorajszego późnego popołudnia. Stanęłam sobie w oknie i patrzyłam na grube ciemne chmury przetaczające się przez niebo.
Zacznę od pogody. Wiecie, co mi w niej najbardziej przeszkadza? Niestabilność. Raz, tak jak przedwczoraj. Zimno, wietrznie i deszczowo.
Bardzo sympatyczny dzień. Miłe spotkanie, wspólny pobyt na cmentarzu przy grobie naszych teściów i jego uporządkowanie. Pogoda na zamówienie.
Ponieśli i wilka. W roli głównej PiS. Jak ja się wczoraj ucieszyłam, kiedy pisowski Titanic najechał w końcu na tę górę lodową i powolutku nabiera…
Zmiana czasu naturalnie. I chociaż ten czas w godzinach porannych mi odpowiada, bo jest jasno jak jestem obudzona, to już popołudnie o wczesnej…
Łeb chciało dzisiaj urwać. Momentami na szczęście. I wiatr taki zimny, że jak wróciłam do domu, bo mi się spacerów zachciało do Parku Pamięci, to na…
Wczoraj było na dworze pięknie, balkon otwarty, słońce, ale wiał halny. Halny to taki odpowiednik włoskiego sirocco. Przynosi złe samopoczucie.