Patrzę sobie na różne znajome osoby, które piszą książki i blogi i mają konta na platformach społecznościowych, a zwłaszcza na Instagramie.
home.blog
Najnowsze znaleziska z serwisu home.blog. Pełne artykuły przeczytasz u źródła.
Dlaczego akurat ten rok ZUS wybrał sobie na regulację różnych zasad emerytalnych nie mam zielonego pojęcia.
Było słońce, było. U mnie jeden dzień. A dziś powrót do nienormalności. Szaro, buro i ponuro. Diabli wzięli moje plany.
I to taki solidny dostałam od słońca, które rano rozświetliło całe mieszkanie od strony wschodniej. I to tak dokładnie, że nabrałam chęci do życia.
W domu ciepło, szum zmywarki, nastawiony dla mnie rosół, za przyczyną spojrzenia na zaokienny termometr.
Trudny dzień dla mnie. Znalazłam się w momencie, w którym nie potrafię napisać o swoich uczuciach, jakie mi w tym dniu towarzyszą.
Jak mówią ” ruch to zdrowie”. Dzisiaj już zaliczyłam trochę kroków, bo pojechałam do Galerii Katowickiej.
Po rewolucji kuchennej zapanował spokój, ale jednak nie taki całkowity. Kończę różne domowe zaległości i na jutro zostało mi prasowanie.
Myślę, że mogę uznać kuchnię za skończoną. Brakuje słownie jednego elementu czyli drugiej lampy. Tę zamontuje lada dzień mój syn.
Weszłam już w strefę normalności domowej. Prawie wszystko jest na swoim miejscu.
Oczywiście lasagne według autorskiej recepty Vincenza. Trzeba mieć w domu ragu czyli sos pomidorowy z mięsem.
Ale fotek nie będzie, bo zbliżam się do końca rewolucji kuchennej.
Wczoraj bylo tak koszmarnie zimno, a nawet padały momentami ulewne deszcze, że wróciłam z Parku Pamięci przewiana na wylot.
Już nie śpię. Za oknem ciemno. 5.48. Na parapecie migocze na niebiesko światełko Vincenza.
Ciekawa jestem ile dni mi to wszystko zajmie. Stąd to odliczanie.
Dziś bez fotek. Totalny chaos, ale inaczej się nie da. Mój nieoceniony wnuk dziś rano miał niezłą zaprawę gimnastyczną wynosząc z domu miliony…
Temat taki naprawdę aktualny. Moja mama mówiła, że w Polsce każde pokolenie musi niestety zmierzyć się z wojną.